Od tego roku mam dostęp do działki, zaoferowałam Koleżance pomoc w działkowych pracach w zamian za korzystanie. W drugą sobotę lipca robiłyśmy porządek w domku i kosiłyśmy trawę.



Coś dla podniebienia

W niedzielę odpoczywałyśmy po pracy podczas rejsu do Serocka. Pogoda dopisała, było bardzo przyjemnie.

Rejs do Serocka






17 lipca, moje imieniny świętowałam nad morzem w Chłapowie, była smażona ryba z frytkami i szampan. Zrobiłam sobie prezent imieninowy- 8 dniowy pobyt nad morzem. To był wspaniały czas, piękna pogoda, miejsce, okolice i oczywiście morze, nad którym byłam 8 lat temu.

Urlop



Pierwsze spotkanie 



Świętowanie



Plaża w Chłapowie

Rozewie-latarnia morska

Droga na plażę 




Niedziela na Helu




Jastrzębia Góra




***
Robótka na urlop

Pamiątki

Po powrocie miałam jeszcze kilka dni urlopu, w piątek wieczorem pomalowałam woskiem szal dla Koleżanki, a w sobotę na działce farbowałam.


Kuchenna pracownia batiku





Sierpień był bardziej pracowitym miesiącem, ale w jeden upalny dzień pracowałam na działce. Bardzo szybko przeleciało mi to lato, pozostały tylko zdjęcia i wspomnienia.




Od września ruszam do studium medycznego, bedę się uczyć na kierunku terapia zajęciowa. Już nie mogę się doczekać. W piątek 8 września mam rozpoczęcie roku, a w następny weekend zajęcia.





Letni czas

Latem szycie odkładam na bok i korzystam z pogody. Lubię wypady za miasto, spacery lub przejażdżki rowerem. Od spaceru w plenerze rozpoczęłam lipiec. Rodzinne strony Kompozycja z polnych kwiatów zebranych po drodze. Od tego roku mam dostęp do działki, zaoferowałam Koleżance pomoc w działkowych pracach w zamian za korzyst…
Witam Was po miesięcznej przerwie. Nie mogłam się zebrać do napisania tego posta, przyznam szczerze, że opuściła mnie wena. Może to z powodu półpaśca, który mnie rozłożył i powoli dochodzę do siebie. 

Dziś będzie o bardzo aktywnej majowej sobocie, Nie pamiętam już, kiedy miałam taki dzień, w którym tyle się zadziało. 


W pierwszej kolejności, po śniadaniu wybrałam się do Castoramy po wodę demineralizowaną do farbowania. Wróciłam z marketu i zabrałam się za farbowanie. Niestety, tamtego dnia ufarbowałam tylko jeden szal. Dlaczego?..Popełniłam błąd, jeden szal zamoczyłam w roztworze węglanu sodu przed farbowaniem i wosk sojowy się rozpuścił- muszę malować woskiem od nowa. Ufarbowałam tylko szal na prezent na Dzień Matki :)





Mama wolała komin :)


Wieczorem wybrałam się z Mamą na Wernisaż do Bemowskiego Centrum Kultury. Wernisaż kończył się o 21, my przybyłyśmy po 20 - tak więc wystawę oglądałam w ekspresowym tempie. Z tego pośpiechu nie spisałam tytułów prac i ich Wykonawców. Prezentuję tylko te prace, które szczególnie przypadły mi do gustu.















Wracając  późnym wieczorem do domu, zrobiłam sobie spacer do Placu Bankowego (często jak wracam od Mamy idę jeden przystanek). Po drodze usłyszałam dzwięki muzyki dobiegające z głębi podwórka. Zaintrygowana weszłam w podwórko, jak się później dowiedziałam było to wydażenie pt. "Tajemnicze ogrody Mozarta".  Zatrzymałam się tam na kwadrans, muzyka na żywo i ślajdy wyświetlane na budynku zrobiły na mnie wrażenie.





Aktywna sobota

Witam Was po miesięcznej przerwie. Nie mogłam się zebrać do napisania tego posta, przyznam szczerze, że opuściła mnie wena. Może to z powodu półpaśca, który mnie rozłożył i powoli dochodzę do siebie.  Dziś będzie o bardzo aktywnej majowej sobocie, Nie pamiętam już, kiedy miałam taki dzień, w którym tyle się zadziało.  W…
Pomysł na ten szal zrodził się w mojej głowie rok temu. Niestety nie mogłam go zrealizować z powodu deficytu finansowego. Dopiero w lutym mój budżet pozwolił na zakup rzeczy potrzebnych do wykonania szala - apaszki.


 Tkaniny nie musiałam kupować, miałam w zapasach batyst. Wzór zaczerpnęłam z kolorowanki. Z przerysowaniem wzoru zeszło mi się dłużej niż z malowaniem woskiem. W sumie od pierwszego do ostatniego malowania woskiem minął miesiąc- 3 podejścia. 


Przy pierwszym malowaniu woskiem popsułam sobie tjanting (narzędzie do malowania), musiałam zaopatrzyć się w nowy. 


Zależało mi żeby na święta mieć już gotowy szal - udało się :). 
W sobotę 1 kwietnia skończyłam malować woskiem, a w środę urządziłam farbowanie na korytarzu przed drzwiami.





 Do farbowania użyłam czterech kolorów barwników Procion MX firmy Jacquard Products: turkusowego, szmaragdowego, oliwkowego i żółtego. Po rozpuszczeniu trochę się pobawiłam łącząc odrobinę żółtego, szmaragdowego i oliwki i wyszła mi z tej mieszanki jasna zieleń coś jak zielone jabłuszko.




 Przy okazji ufarbowałam sobie spodnie, które zakładam do prac domowych.


Jestem zachwycona efektem końcowym, wyszły wiosenne radosne kolory :) Dokładnie tak jak chciałam.







Wiosenny szal batikowy

Pomysł na ten szal zrodził się w mojej głowie rok temu. Niestety nie mogłam go zrealizować z powodu deficytu finansowego. Dopiero w lutym mój budżet pozwolił na zakup rzeczy potrzebnych do wykonania szala - apaszki. Tkaniny nie musiałam kupować, miałam w zapasach batyst. Wzór zaczerpnęłam z kolorowanki. Z przerysowanie…
Copyright © Inspiracje Anety